Followers

Monday, September 29, 2014

Outfit #76 - My blood is poison


Gonitwa. Nikogo nie zgubić, o niczym nie zapomnieć. Dni mijają w zawrotnym tempie - jak lubię.
Ostatnio dzieje się u mnie dużo dobrego - praca, życie osobiste. Małe sukcesy, duże radości. I tylko Mort mi siedzi w głowie (tak, ten od pingwinów) ze swoim "pooodejrzaaane". Zobaczymy jak długo dobra passa potrwa.

Wracam do odzieżowego mroku - nareszcie! Jakkolwiek uwielbiam eksperymenty stylistyczne, tak ostatnio coraz bardziej zaczął mi doskwierać brak czerni totalnej w moich zestawach. I voila, oto mamy post. Znów przypominam wampira. Alleluja.

Co my tu mamy? Ach, tak, sukienka w roli głównej (znowu) i marynarka (hm, hm). Uzależniam się od funkcjonalnego minimalizmu, a tak proste połączenie sprawdza się zawsze. Tylko rajstopy wyłamują się zasadzie prostoty - bo są cieniowane.

Dodatki - minimalistyczne i bardzo designerskie. Liczy się forma - coraz częściej to moje motto. Naszyjnik - wygrany na FashionWall. Długo zastanawiałam się czy mi odpowiada - jest dziwny. Jednak "dziwność to nieodłączny element piękna"... W końcu więc - zauroczył mnie. I tylko kark boli po kilku godzinach. Ale to słodki ból.

Na ręce - zegarek. Wielka tarcza, cienki pasek, moje biżuteryjne marzenie, które nareszcie się ziściło. Na palcach - obrączki. Były już tu wiele razy. Tak jak buty, które z lubianych awansowały do kategorii ukochanych. 

I o włosach słów kilka na sam koniec. Mój prywatny "kosmetyk roku 2014"... Pudry. Żeby było weselej - z Biedronki. Trzy kolory, błyskawiczne użycie i trwałość do pierwszego mycia. Nareszcie mam tęczę na głowie - kiedy chcę i jak chcę.

Zdjęcia oczywiście autorstwa niezastąpionej Airy. Oczywiście robione w biegu, między kawą, plotkami, a kolejnymi obowiązkami. I, oczywiście, mam nadzieję, że się podobają.











Dress: Mohito
Jacket: Top Secret
Necklace: KOD
Tights: E-marilyn.pl
Shoes: Shoelook
Wristwatch: Elixa
Rings: H&M
Scarf: no name
Nails: AllePaznokcie.pl

Monday, September 22, 2014

Outfit #75 - Trust me, I'm an engineer!



Dziś post nietypowy - bo strój nader oficjalny. Stylizacja dokładnie sprzed tygodnia... Elegancka i formalna. Tak, dokładnie tak wyglądałam na obronie. A że miałam czekać cztery godziny - skorzystałam z okazji i umówiłam się na pamiątkowe zdjęcia z genialną Perfectamente Photography. Efekty są, jakie widać. Dla mnie bomba, ale ja się zawsze zachwycam młodymi zdolnymi ;)

Moi mili - udało się! Od tygodnia jestem dumną Panią Inżynier. Jupi, juhu, radocha i tak dalej.

Ale dobra, dobra, pamiętam, najważniejsze na tym blogu są ubrania ;). Co jednak mogę rzec? Sukienkę dorwałam w Solarze na przecenie (i za bon wygrany w jakimś konkursie). Strasznie mi się nie podobała - dopóki nie zobaczyłam jej na sobie. Od razu wskoczyła na listę ulubieńców. Kobieca, prosta i elegancka. Mrau!




Żakiet - lekki i prosty. I czarny, oczywiście. Dorwany w H&M za, bodajże, cztery dychy, sprawdza się zawsze wtedy, gdy temperatura jest zbyt wysoka na formalną marynarkę. A potraficie sobie chyba wyobrazić jak w trakcie obrony temperatura potrafi podskoczyć...

 


Buty mogliście już podziwiać w tym poście - uwielbiam je, są niezwykle wygodne, a stabilny obcas i paseczek wokół kostki to połączenie doskonałe. Do tego ulubiony naszyjnik, który złośliwie ukrył się za dekoltem. I wystarczy. Elegancja nie potrzebuje ozdób. Potrzebuje wysokiej jakości materiałów i dobrego szycia, to one świadczą o wyrafinowaniu zestawu. Takie jest moje zdanie.

To co, świętujemy?!



dress - Solar
jacket - H&M
shoes
necklace

Thursday, September 18, 2014

Contest with SinFashion - results!

Jakiś czas temu ogłosiłam konkurs z SinFashion...

Początkowo przeraziła mnie liczba zgłoszeń - a właściwie ich brak. Czekałam, czekałam, zegar tykał, kalendarz złowieszczo wyśmiewał mój pomysł na konkursowe zadanie... aż pojawiła się pierwsza chętna na koszulkę. I kolejna. I jeszcze jedna!

Oj tak, w końcu zasypaliście mnie zgłoszeniami. Za co serdecznie dziękuję!

Oczywiście duża liczba zgłoszeń dostarcza wielu emocji. Oprócz mojej satysfakcji, pojawił się problem... Kogo wybrać?! Skoro wszystkie pomysły są takie fajne!

W dwuosobowym jury, razem z przedstawicielem SinFashion - rozpoczęliśmy naradę. Burzliwą. Nie powiem, że siekiery latały, ale to chyba tylko dlatego, że siekierę ciężko byłoby przesłać przez fejsa... Ale mniejsza o to - w końcu decyzja zapadła, a szatańskie trąby i kuranty rozbrzmiały pieśnią złowieszczą...

Panie i panowie, czytelnicy i wariaci... Pora na wyniki! Konkurs wygrywa... MissFrankenstein! Laska ma talent - co widać na załączonym zgłoszeniu. Gratuluję! Czekaj na wiadomość ode mnie.


Raz jeszcze dziękuję za udział i liczę na to, że będziecie tu wracać (choćby z okazji kolejnych konkursów ;)).

Thursday, September 11, 2014

Outfit #74 - This is my riffle



Dni mijają jak szalone... Próbuję pogodzić wszystko i jednocześnie nie marnować ani chwili. Każdy kto się szykował do obrony chyba wie jak to jest - niby wszystko gotowe, niby człowiek ma ochotę na milion rzeczy, a jednak nerwy paraliżują przed działaniem. I zamiast pisać, tworzyć czy załatwiać zaległe sprawy - sprawdza po raz tysięczny czy praca wydrukowała się dobrze, a płyta działa bez zarzutu. Na szczęście to szaleństwo potrwa do poniedziałku - potem będę wolnym człowiekiem. Czy inżynierem - się okaże...

I z tej okazji - dziś bez gadania. Podziwiajcie zestaw (albo nie), który miałam w sobie w sobotnie popołudnie (złota zasada - trzy powody, dla których zawsze znajdę czas na wyjście z domu: przyjaciele, randka, zdjęcia). Dziękuję więc najsłodszej parze jaką znam za towarzyszenie w trakcie sesji (i owej sesji zrobienie). Zostawiam Was ze zdjęciami i dobrą muzyczką. Trzymajcie kciuki w poniedziałek!








dress - no name
vest - SinSay
shoes - Shoelook
ring - H&M (I think so...)
tights - no name
sunglasses - New Yorker

Thursday, August 28, 2014

Outfit #73 - Storm



Świat jest mały. Zaskakujące, jak czasem bardzo. Przekonałam się o tym po raz kolejny niecałe dwa tygodnie temu - w trakcie wyborów do Miss Polski na wózku, a właściwie w trakcie przygotowań (pełną relację znajdziecie TUTAJ). Przypadła mi wtedy rola wolontariuszki. W przerwie między obowiązkami - ekipa zgarnęła mnie na krótką sesję zdjęciową - efekty możecie podziwiać na zdjęciach. Szok i niedowierzanie nastąpiły kilka dni później, gdy dowiedziałam się, że ten miły i niepozorny fotograf... to człowiek, którego prace podziwiałam od dawna. Dziś więc post, który znaczy dla mnie coś więcej. Post przedstawiający sesję, w trakcie której zupełnie przez przypadek spełniło się jedno z moich marzeń - krótka współpraca z fotografem skrywającym się pod pseudonimem Anapt. Radość? To mało powiedziane.



Zdjęcia zdjęciami, ale ideą tego bloga jest prezentowanie mojego stylu. A więc ciuchów. Co mogę powiedzieć o zestawie, który mam na sobie? Właściwie niewiele - bazę i jedyny duży element stanowi sukienka. Upolowałam ją niedawno w jakimś małym sklepiku we Wrześni za trzy dyszki. Zdziwiłam się gdy na metce odkryłam informację, że to produkt włoski. Jak zwykle w przypadku sukienek źle oszacowałam długość. Jestem niska i gdy siedzę wiele rzeczy wypada na mnie dłuższe niż powinno. Myślałam więc, że sukienka będzie w kolanko, a mnie czekają przeróbki związane ze skracaniem. Tradycyjnie - podekscytowana pięknym wzorem, źle oceniłam długość. Okazało się, że zainwestowałam w maxi - i choć się tego zupełnie nie spodziewałam, to taka długość podoba mi się jeszcze bardziej niż sobie wyobrażałam. Niesamowicie wysmukla sylwetkę.



Dodatki - to już tradycja. Ulubione sandałki na koturnie i mocna rockowa biżuteria. Lekkość i prostota - lato. To prawdopodobnie ostatni wakacyjny zestaw w tym roku - w powietrzu czuć już jesień... Ostatnie słońce tego lata, ostatnie burze. Stąd elementy niebieskie - pasemka we włosach w kolorze nieba i paznokcie przypominające ciężkie burzowe chmury.

I tym akcentem kończę notkę. Szalejące na sukience wzory chyba nie tylko mi kojarzą się z pięknem nocy rozświetlanej błyskawicami.


 Dress - any brand from Italy
rings - H&M
bracelet - no name
shoes - CCC
earrings - no name

Monday, August 25, 2014

Contest with SinFashion!



Konkurs! Lubicie je, prawda? Kto nie lubi ;) Dziś zapraszam Was do udziału w konkursie współorganizowanym z marką SinFashion. Zasady nie są najprostsze - ale liczę na Waszą kreatywność! Jest o co walczyć!

Reguły gry:
1. Aby wziąć udział w konkursie musisz lubić strony na Facebooku: SinFashion oraz Sylwia Błach.
2. Miło będzie, gdy zaobserwujesz konta na Instagramie (nie jest to jednak wymagane): SinFashionPL oraz VamppiV.
3. I najważniejsze... wykonasz zadanie (wymagane, oczywiście ;))! A nim jest:

Zaprojektuj grzeszną koszulkę, zgodnie z nazwą Sin-Fashion. Technika całkowicie dowolna - możesz ją narysować, wykleić, wykonać, ale nic nie stoi na przeszkodzie byś opowiedział o niej lub zaśpiewał piosenkę ;) Będziemy oceniać przede wszystkim kreatywność projektu, a w razie wątpliwości co do zwycięzcy - dopiero brać pod uwagę technikę. Każdy więc ma szanse!

4. Wykonane zadanie zostawiacie w komentarzu razem z adresem mailowym. 

I, to właściwie, tyle! Konkurs trwa do 15.09 włącznie. Zwycięzcę ogłosimy kilka dni później!

...

Tak, wiem. Nie wspomniałam o tym co ludziska lubią najbardziej - nagrodzie! Oj, odrobinka niepewności nikomu nie zaszkodzi ;) Wszem i wobec ogłaszam, że szczęśliwy zwycięzca zgarnie wypasioną koszulkę od Yococo! Sam wybierasz, który model! Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że warto. Powodzenia!

Nagrodę wysyłamy tylko do Polski.
W przypadku mniejszej liczby zgłoszeń niż pięć organizator przyznaje sobie prawo do nie przyznania nagrody.




Friday, August 22, 2014

Outfit #72 - Wings of Butterfly




Tym razem: krótko i na temat. Bez spektakularnej sesji (ostatnia rozwaliła system, teraz będzie mi ciężko samą siebie zadowolić ;)), za to ze zdjęciami zrobionymi na... ściance! Gdy w weekend byłam wolontariuszką przy okazji wyborów Miss Polski na wózku 2014, do jednego z moich obowiązków należało pilnowanie castingu do agencji modelek Butterfly. Nikogo chyba nie zdziwi, że i ja się zgłosiłam ;) A skoro foty wyszły fajnie, a zestaw, który miałam na sobie ostatnio należy do moich ulubionych - pora na notkę i o ciuchach słów kilka!


photoshop by me

Jak pewnie część z Was zdążyła zauważyć - czerń i biel władają moim sercem. Do tej pory mogliście obserwować je w przeróżnych wzorzystych kombinacjach. Połączenie kropek z krzyżami, czaszek w różnych rozmiarach, pasków - to już tutaj było wielokrotnie. Tym razem postawiłam na prostsze rozwiązania. Ale nie nudne.

W legginsach zakochałam się całkiem niedawno - gdy wygrałam w konkursie FashionWall bon na zakupy w E-marilyn. Na pierwszy rzut oka - biel. I tyle. Wystarczy jednak spojrzeć po raz drugi, by dojrzeć kontrast.  Łączenie czerni i bieli jest modne, tym bardziej więc lubię pomysły, które po prostu są świeże. Tak jak tutaj: tył legginsów jest czarny. Po prostu.

Bluzka to mój kolejny niezwykle satysfakcjonujący łup. Uwielbiam kropeczki, a ten słodki model dorwałam w New Yorkerze za niecałe... 10 zł. Szczęście jest podwójne, bo wcześniej śliniłam się do niej, ale cenę powyżej pięciu dych uznałam za absurdalną. Takie wyprzedaże to ja lubię! 


Nie byłabym sobą, gdybym nie wzmocniła dość prostej bazy jakimś wyrazistym elementem. Tym razem nawet dwoma. Stanęło na marynarce z ćwiekami (przy których wbijaniu swego czasu połamałam wszystkie paznokcie... ale było warto!) i masywnych buciorach. Zwłaszcza, że pogoda nie dopisywała i pracę co chwilę przerywał deszcz i wiatr. Buty podkreśliły, że twardo stąpam po ziemi (ach, ten profesjonalizm widoczny na pierwszy rzut oka!) i wzmocniły rockowy charakter stylizacji. Poza tym - były wygodne. A to podstawa, gdy cały dzień człowiek spędza w biegu.

Co Wy na to?

Przy okazji - zapraszam na fanpage Butterfly. Agencja dopiero się rozkręca, ale gwarantuję, że warto! :)


Leggings: E-marilyn
Top: New Yorker
Jacket: Carry + DIY
Rings: H&M
Shoes: Shoelook

Tuesday, August 19, 2014

Outfit #71 - Running up that Hill



Długo, naprawdę długo bałam się łączenia wzorów. Pełna zachwytu obserwowałam w czasopismach modelki ubrane w przeróżne wzorzyste kombinacje - i zawsze wyglądające dobrze.

W końcu się nauczyłam. Albo odważyłam, ciężko bowiem wyczuć różnice. Legginsy znajdują się w mojej szafie już od kilku miesięcy. Spodobały mi się od razu, gdy je ujrzałam - z jednej strony seksowne wstawki z siatki, z drugiej czaszki - mroczne, ale jednocześnie trochę humorystyczne. Przynajmniej tak mi się kojarzą. Nosiłam je zwykle do gładkich topów, aż nagle przypomniało mi się o pewnej bluzce... Gdy wyciągnęłam ją z szafy zrozumiałam, że mam komplet - prawie ten sam wzór w mniejszym rozmiarze. Teraz potrzebowałam tylko dużo wyczucia...



Żakiet okazał się niezbędnym elementem stylizacji - dzięki niemu wzory trochę się uspokoiły. Wcześniej - wyglądałam jakbym uciekła z cyrku. Z żakietem wszystko nabrało nowego charakteru. Zadziornego i rockowego. Wspominałam już nie raz, że uwielbiam wszelkie narzutki, prawda?

I znowu odezwało się to coś zwane Przypadkiem. Planowałam narzucić marynarkę, jednak słońce tego dnia postanowiło piec niemiłosiernie. Złapałam więc krótki żakiet z tiulowymi rękawami - na szybko, tuż przed wyjściem, nie do końca będąc przekonaną. I w tym miejscu Przypadek spotkał się z Intuicją - widzicie jak tiulowe rękawy fantastycznie korespondują ze wstawkami w legginsach? Lubię takie detale. Bardzo lubię.



A co z butami? Ano, panie i panowie, przedstawiam Wam moje slodkie i urocze Glanusie, pieszczotliwie nazywane Grabarzami. Nie miałam ich na sobie już od dawna. Z glanami jest taka dziwna historia: gdy widzę je na ludziach - pieję z zachwytu. Gdy sama je zakładam - czuję się jak kaczka. Moje malutkie stopy nagle stają się ogromne! Jednak każde inne buty zniszczyły by buntowniczy charakter zestawu. I wiecie co? Gdy patrzę na zdjęcia - znowu odczuwam zachwyt dotyczący tych butów. Muszę przestać zwracać uwagę na to jak wyglądają z mojej siedzącej perspektywy. Z każdej innej są boskie.




Ciekawa jestem czy już domyśliliście się kto jest autorem zdjęć? Nie kto inny jak Klaudia Woźniak. Dwukrotnie mogliście już u mnie podziwiać jej prace. Klaudia, nie dość, że nieziemsko uzdolniona, to jeszcze ciągle się rozwija. Ja od pewnego czasu nie mogę oderwać oczu od jej prac - cuda. Uwielbiam młodych zdolnych ludzi, którzy walczą o marzenia. 

Zapraszam do oglądania! :) Ja wracam do swoich zajęć - wróciłam z Finałów Miss Polski na wózku 2014, w trakcie których byłam wolontariuszką. Teraz ogarniam zdjęcia na fanpage'u i próbuję napisać krótką relację na Rozkosze Umysłów. Oprócz tego kilka rozkopanych projektów literackich... i kolejny konkurs, który dla Was szykuję. Uwielbiam dni wypełnione zajęciami po kres godzin!











Top: SinSay
Legginsy: Black-Garden
Jacket: Stradivarius
Earrings: Restyle
Bracelet: no name
Shoes: Digger